To jeden z naszych ulubionych rodzajów kaw, niepozorna myta Typica, która bardzo cieszy rześkością, spokojnym charakterem i harmonią nut granata, białej porzeczki i cytrusów na tle herbaty.
Szczerze mówiąc kupiliśmy ją jednak nie tylko ze względu na smak, uznaliśmy też, że należy wesprzeć tego konkretnego producenta.
Jose Antonio Ramirez i jego trzej bracia są synami Antonio Ramireza, który prowadzi stację obróbki we wsi Selguapa. Wokół niej skupia się kooperatywa Grupo Los Ramirez (tak, tak, to rodzina i przyjaciele rodziny), do której należy 40 rolników, którzy chcą oderwać się od lokalnych pośredników, którym dotąd sprzedawali zebrane owoce kawowca. Chcą sami obrabiać swoje kawy, podnieść ich jakość i spróbować sprzedać je zagranicznym odbiorcom po cenach, które będą sprawiedliwe.
Punkt obróbki u Antionio Ramireza i cały sprzęt jest dostępny dla wszystkich 800 rolników mieszkających w Selguapa, po to by jeśli zechcą, mogli też zmienić sposób w jaki produkują kawę. Jedyny warunek jest taki, że trzeba zobowiązać się do wpłaty zysku z 1 kwintala upraw na wspólny fundusz, z którego - w razie potrzeby - może skorzystać każdy członek społeczności.
Dotychczas podstawowym problemem tych rolników był brak dostępu do kupujących, do rynku kawy speciality i brak wiedzy na jej temat. Bez tej wiedzy oni nie są w stanie ocenić jakim w ogóle produktem jest ich kawa, jak ją wycenić, komu i za ile sprzedać. Na szczęście są importerzy, którzy potrafią dotrzeć do takich grup i dać im nieocenione wsparcie.
To Antionio - ojciec Jose - był pierwszym, który w okolicy Selguapa posadził kawę. Od 1985 roku kiedy tam osiadł, społeczność z kilku małych domków rozrosła się do 1,5 - tysięcznej osady. Antonio i inni rolnicy latami sprzedawali zbiory w postaci zerwanych owoców pośrednikom, którzy przybywali do nich zza gór. A kiedy nie przybywali, on i rodzina musieli sami, z pomocą mułów transportować worki z wiśnami do najbliższego miasteczka Comayagua. Jose też pomagał ojcu, dopóki w wieku 16 (!) lat nie wyjechał do USA by zarobić na utrzymanie farmy i potrzebne inwestycje. Kiedy po latach wrócił dokupił ziemię i mógł zainwestować w punkt obróbki. Dzięki udziałowi w ruchu Cafe Colis Resistencia (koniecznie przeczytajcie więcej poniżej!) udało mu się dotrzeć do importera, który pokazał mu jaką jakość ma jego kawa i co może z nią osiągnąć. Jak Jose sam mówi "Jestem przeszczęśliwy, że po raz trzeci mogę sprzedać moją kawę jako mikrolot i, że dzięki cenie jaką za nią dostałem mogę zainwestować w farmę, przeznaczyć pieniądze na potrzeby rodziny. Moje życie jest dzięki temu lepsze".
Wracając do kawy: owoce Typiki są zbierane ręcznie kiedy są najdojrzalsze. Po umyciu i przebraniu usuwa się z nich mechanicznie skórkę i miąższ i tak spreparowane ziarenka fermentuje się jeszcze przez ok 36 godzin zanim zostaną przeniesione na platformy do suszenia. Tam schną w słońcu przez ok. 20 dni.
Oprócz wyzwań związanych z codziennym życiem w biednej, targanej konfliktami Gwatemali, rolnicy tacy, jak Jose walczą o uznanie i przywrócenie kultury ludu Xinka, do którego należą. Większość mieszkańców Gwatemali to ludzie pochodzący od plemienia Majów, Xinka - jako nieliczni - są ludem odrębnym, a ich język uważa się za niespokrewniony z żadnymi innymi znanymi językami. Zresztą język ten prawie zanikł, ale udało się przywrócić go do życia. Xinka byli i są dyskryminowani, ale dzięki potężnemu zaangażowaniu prawie 150-tysięcznej wspólnoty udaje im się osiągać sukcesy w politycznej i prawnej walce z rządami kraju, w którym mieszkają. Jakby tego było mało zmagają się z wspieranymi przez gwatemalski rząd potężnymi kopalniami srebra Pan American Silver, które chcą im odebrać ziemie na potrzeby wydobycia srebra. W internecie jest mnóstwo informacji na ten temat, np. tu, tu lub tu
KAWA ZIARNISTA