Kawy od rodziny Ureña kupujemy od dawna. A do ich ziaren odmiany Casiopea przymierzamy się od zeszłego roku. Rok temu była to najlepsza kawa z Kostaryki, jakiej próbowaliśmy, ale uznaliśmy wtedy, że jest za droga. Szybko zrozumieliśmy dwie rzeczy: swój błąd, że jej nie kupiliśmy i to, że taniej niestety nie będzie. Dlatego teraz wiedzieliśmy, że ich Casiopea będzie jedną z kaw, na której skupimy uwagę. W ślepych cuppingach znów była pyszna i tym razem się nie wahaliśmy :-) Ujęła nas elegancją, gładkością, słodyczą i intensywnością smaku z nutami mango, gruszek i pomelo.
Casiopea to póki co unikalna odmiana, ale ciesząca się coraz większym zainteresowaniem w Kostaryce i Panamie. Na tegorocznym World of Coffee w Jakarcie, znany panamski producent Jamison Savage na cuppingu swoich kaw zwracał uwagę uczestników nie na nowe metody obróbki czy swoje słynne Geishe, ale właśnie na Casiopeę, którą po raz pierwszy miał w ofercie. Kiedy spytaliśmy go skąd się o niej dowiedział i skąd pozyskał sadzonki, powiedział, że z Kostaryki :-). Jeśli chodzi o pochodzenie tej odmiany, to jest to hybryda odmiany F1 pochodząca od Caturry i Heirlooma (Heirloom to ogólna nazwa niezliczonych odmian z Etiopii krzyżujących się między sobą i tworzących nieustannie nowe mutacje).
Santa Teresa to stacja obróbki należąca do rodziny Ureña prowadzona przez ojca Rogera i syna Alexa. W samym sercu Tarrazu, na wysokości prawie 2 tys. metrów, na 15 działkach (teren jest tak górzysty, że nie da się tam mieć jedneg dużego pola) uprawiają m.in. Geishę, SL-28, Typicę, Pacamarę, Wush wush, Sudan Rume i "naszą" Casiopeę. Warunki są tu idealne: wysokość, nasłonecznienie, wiatr i pora deszczowa na przemian z suchą pozwalają na powolne dojrzewanie owoców kawowca. Brzmi jak romantyczna sielanka, ale za tym wszystkim kryje się ciężka fizyczna praca przez cały sezon i ultraciężka podczas zbiorów. Owoce tej pracy mogą wkrótce trafić do Waszych filiżanek.
KAWA ZIARNISTA
UWAGA, ta kawa lubi większą dozę ziaren niż standardowo: 6,5 - 7 g kawy/100 g wody



