Kawy z obróbki naturalnej lub honey nie są w Kenii szeroko produkowane. Obróbka myta trzyma się tam mocno, ale trzeba przyznać, że jest idealna do czystych, owocowych, soczystych kenijskich kaw. Nam udało się upolować niewielką ilość ciekawych ziaren naturalnych. W smaku są jak coś pomiędzy herbatą owocową, kompotem a grzanym winem z nutami wiśni, czarnych porzeczek i miodu. Kawa jest intensywna i słodka.
Ziarna pochodzą z Ruera Estate z regionu Kiambu. Położone niezbyt wysoko - jak na Kenię - pola cieszą się żyzną wulkaniczną glebą i klimatem sprzyjającym uprawie kawy. Choć trzeba wspomnieć, że zmiany klimatyczne nie oszczędzają żadnych miejsc i także tu krzewy muszą być dodatkowo nawadniane w porze suchej.
Owoce po zebraniu są dostarczane do stacji obróbki znajdującej się na miejscu. Tam po przebraniu i umyciu całe owoce są fermentowane w zbiornikach z wodą przez noc. Następnego dnia rano są przenoszone na platformy do suszenia, gdzie - starannie i regularnie obracane - schną w pełnym słońcu przez 4 –5 tygodni. Potem usuwa się z nich mechanicznie skórkę i miąższ i leżakuje aż ziarna się ustabilizują. Na koniec czeka je pakowanie do szczelnych worków plastikowych i jutowych i długa podróż do Europy.
KAWA ZIARNISTA




